wtorek, 29 października 2013

Uroczystość dnia 'ΟΧΙ - OCHI' na wyspie Mykonos


#Greckie Opowieści

Jak przysłowiowa sójka za morze, każdego roku wybierałam się obejrzeć uroczystość związaną z upamiętnieniem dnia 'NIE - OCHI.' Wczoraj pomimo innych ważnych spraw zdecydowałam, że tym razem choćby nie wiem co pójdę obejrzeć paradę.
 

Lubię greckie świętowanie. Grecy w przeciwieństwie do nas święta narodowe obchodzą radośnie, po prostu świętują wolność i w przeciwieństwie do nas wybierają życie. Nasze narodowe święta są smutne, zawsze podkreślany jest ból i cierpienie, śmierć jest bardzo silnie akcentowana i rozpamiętywana. Co tu dużo mówić, jesteśmy narodem pesymistycznie nastawionym do życia zapominając, że życie można w każdej chwili stracić, a śmierci choćby człowiek na uszach stawał stracić się nie da...bynajmniej na tym ziemskim padole.

Poszłam.
O godz. 10.30 byłam już na miejscu.
Na powitanie zatłoczony parking poinformował, że w mieście będzie TŁOCZNO. Poza tym zacumowane w porcie dwie wielkie kruazjery dodały, że będzie bardzo tłoczno.
 

W miasteczku panował świąteczny podniosły nastrój. Wybrzeże / Gialo z daleka witało rozwieszonymi sznurami z łopocącymi na wietrze biało-niebieskimi chorągiewkami. Przystrojony pomnik Manto Mavrogenous przyciągał uwagę. Zapach kawy, przeróżnych ciast, omletów oraz pieczonych kiełbas dobiegał z pobliskich oblężonych tawern. Był też mini-kram z tradycyjnymi, domowymi wypiekami.
Czas przemarszu zapowiedziano na 11, ale oczywiście zwyczajem greckim i słynnym ‘siga siaga’ nic nie szło zgodnie z planem. Parada odbyła się znacznie później, pomimo to, warto było poczekać.
Tłumy ciekawskich (w tym i ja) zajęliśmy pozycje wzdłuż wyznaczonych taśmowych linii, kiedy już zniecierpliwienie wyraźnie dało nam się we znaki, jeden z przedszkolaków zafundował nam niezły ubaw. Otóż, znudzony czekaniem przedszkolak zrezygnował z powierzonej zaszczytnej funkcji trzymania flagi i...zdezerterował. Chopiec co sił w nogach zaczął gnać przed siebie gubiąc przy tym czapkę, a za nim w pogoń ruszyła mama. Sama byłam znudzona czekaniem, a co dopiero 4-5 latek. Naprawdę sytuacja była bardzo komiczna. Zgromadzeni widzowie wybuchnęli śmiechem. Koniec końcem dezercja zakończyła się fiaskiem. Maluch został złapany i z powrotem postawiony na stanowisko.

Przygotowania przedszkolaków do parady
Mały 'uciekinier'

Śmiech tłumu został zagłuszony przez dobiegający z megafonu głos prawosławnego księdza. Pop rozpoczął przemówienie od udzielenia wszystkim zgromadzonym błogosławieństwa, skierował też słowa podziękowań za obecność, ale tylko do ważnych osobistości... Po wyczerpującej litanii adoracji 'ważnych głów' ogłoszona została minuta ciszy, po której (wreszcie!) roległ się hymn. Koniec patriotycznej pieśni był sygnałem do przemarszu.
Paradę rozpoczęła grupa przedszkolaków, która nota bene zebrała największe owacje zgromadzonej publiczności. Zaraz za nimi wyruszyli gimnazjaliści, licealiści, harcerze i sportowcy.

Parada przedszkolaków
Parada przedszkolaków Dzień Ochi
niesienie greckiej flagi



Po paradzie rozpoczęły się tańce.
Nie zostałam na ‘tańcach’ poszłam do Muzeum Archeologicznego, które z racji narodowego święta oferowało wstęp wolny :)
 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz